Bezrobocie negatywnym skutkiem pandemii

Skutki pandemii koronawirusa w coraz większym stopniu dotykają rynek pracy. Ze względu na rosnącą liczbę zakażeń, wprowadza się częściowy lockdown. Wszystko to na pewno przełoży się na znaczny wzrost bezrobocia w Polsce. Cała sytuacja ulega powolnemu pogorszeniu.

Rząd stara się zrobić co w jego mocy, by uniknąć całkowitego lockdownu, jednak nie można tego całkowicie wykluczyć. Wszystko zależy od dynamiki zachorowań. Przewiduje się, że przekroczenie 30 tys. zakażonych osób na jeden dzień wymusi narodową kwarantannę. Wpłynie to bez wątpienia na rynek pracy i wzrost bezrobocia, który będzie nieunikniony.

Monika Kurek, główna ekonomistka Banku Pocztowego uważa, że druga fala koronawirusa, której końca nie widać wpłynie w negatywny sposób na wiele przedsiębiorstw, które zamiast inwestować będę szukać oszczędności. “Trzeba jednak podkreślić, że te skutki zobaczymy z opóźnieniem. Aktualnie działają jeszcze wiosenne tarcze antykryzysowe, które m.in. zobowiązały przedsiębiorstwa z nich korzystające do utrzymania miejsc pracy przez kilka miesięcy. Pomoc publiczna, która już jest uruchamiana w związku z drugą falą pandemii, a która wraz z kolejnymi obostrzeniami będzie jeszcze najprawdopodobniej rozszerzana, pomoże na pewno części firm, ale wiadomo już, że nie będzie tak szeroka, jak podczas pierwszej fali (tzw. helicopter money). Wiele wskazuje niestety na to, że w niektórych branżach czekają nas bankructwa i upadłości. To oznacza likwidację miejsc pracy” – zaznacza Monika Kurek.

Pod koniec 2020 r. można spodziewać się bezrobocia na poziomie nawet 7%, co będzie najgorszym wynikiem od 2017 r.

Powiązane artykuły